2010/06/07

I do mnie Komisja zawitała.....

Siedzę spokojnie w domu, a tu nagle stukanie do drzwi. Natarczywe, aż strach. Kto tam?-pytam niepewnie.
-Komisja do Spraw Moralizatorstwa i Udowodnienia Cudowności i Wspaniałości Rodziny!
O żesz w mordę! Maciek ma w miarę szczęśliwy wyraz twarzy? Uśmiechnij się synu, bo matkę zamkną. Sara melduj, ogon ma machać, nie drzyj pyska jak opętana, Citek futerko domyć, przybrać przyjemny wyraz pyska, Paweł....Paweł ja Cię proszę, nie burmusz się, troszkę uśmiechu, no! Noooo!!! Nooooo! Dziękuję! Maska optymizmu na twarz i otwieramy!!!
-Dzień Dobry! To pani prowadzi tego bloga w którego sama pani nie wierzy?
-Eeeee, no tak.
-Proszę Pani doszły nas słuchy, jakoby za wiele szczęścia wylewało się z Pani postów, tudzież innego dziadostwa ludzi drażniącego.
-Ale, że co? Przecież ja ostatnio o samych nieszczęściach piszę, a to kolano chore, a to sprzęty zniszczone, pożar prawie....eeeeee.
-Ale za wesoło! To może sugerować, że ma Pani oparcie w rodzinie i innych ludziach, co niektóre osoby może przyprawić o wzrost ciśnienia śródczaszkowego i nieszczęście gotowe.
-Ale z tą nogą to śmiesznie nie było, bo bolała bardzo i synu cierpiał niezmiernie....
-A jak to Pani opisała? No jak? Niejaki pkanalia to się nawet nieźle ubawił!
-A tak nie wolno?
-Nie wolno! Nigdy nie należy spoglądać na sprawy mało optymistyczne z pewną dozą humoru, lepiej czytelnika poinformować,że syn się obraził, a nie z błyskawicami wyjeżdżać! Wtedy wiadomo, ze wszystko w rodzinie w normie i za dobrze to Pani nie ma! Bo jak nie, odetniemy internet i zero pisania będzie!
-No dobrze, to ja się już postaram, przepraszam.
-I żeby to ostatni raz było! Następnym razem to weźmiemy na przesłuchanie do nas. Do widzenia!
To ja już chyba nie śmiem dopisać,że ostatnio o drugiej w nocy leżeliśmy z synem na podłodze, przy otwartym oknie dachowym, spoglądaliśmy w gwiazdy i rozmawialiśmy o marzeniach, życiu. A syn powiedział nawet,że jest jak w jakimś filmie. Nie! Boję się, jeszcze będzie,że mamy jakiś kontakt ze sobą, za dobry, czy jak?

2010/05/26

Jak pragnę żyć, śpiewałam to :)


Kochana Mamo, gdy będę duży,
to Ci przywiozę małpeczkę z podróży.
Długim ogonkiem to zwinne zwierzę
będzie za Ciebie zmywać talerze.

Kochana Mamo, gdy będę duży,
to Ci przywiozę wielbłąda z podróży.
Na jego grzbiecie wygodnie siądziesz,
aby do pracy mknąć na wielbłądzie

Kochana Mamo, gdy będę duży,
to Ci przywiozę tłum zwierząt z podróży.
Niech wszystkie ze mną mówią to samo,
że bardzo Ciebie kochamy, Mamo.



Kocham Cię Mamusiu!!!!

2010/05/24

......................

- A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść.? - spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. - Co wtedy.?
- Nic wielkiego. - zapewnił go Puchatek. - Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika

2010/05/21

Powódź we Wrocławiu ....

Podsyłam Wam link z aktualizowanymi na bieżąco- dzięki nam wrocławianom -wpisom o sytuacji powodziowej we Wrocławiu. Link tutaj
Momuś wiem,że Ciebie żywo zainteresuje. Trzymajmy się!

2010/05/19

........

Budowanie szczęścia kosztem cudzego nieszczęścia, to nic dobrego nie wróży. Może napiszę....

2010/05/12

17....





Mój kochany, malutki, zasłuchany i ciekawy świata synuś, obecnie syn, odczep się mamo, o co Ci znowu chodzi, właśnie parę dni temu skończył 17 lat. Kiedy to przeleciało ? :)))

2010/05/07

Męskość....

Spotkałam się ostatnio z poglądem, że mężczyzna przejmujący część obowiązków domowych to w ogóle nie jest facet! Upssss, Kochanie popołudniu przegląd techniczny :), muszę sprawdzić czy aby narządy Ci nie zanikają :)
Ponoć taki egzemplarz co to pomoże Ci przy odkurzaniu, to nie powinien siebie mienić gatunkiem męskim, generalnie amba, wstyd i profanacja. Taki prawdziwy to proszę Was na polowania jeździ, wojny internetowo-kulturalno-oświatowo-ęą prowadzi,ma dużo czasu bo wiecznie go widać w tej sieci i przede wszystkim ON utrzymuje rodzinę. Zapewnia jej byt! I żeby nie było ja tu personalnie do nikogo nie podskakuję, gdzież bym śmiała :D
Chciałabym tylko trochę przyjrzeć się temu tematowi.
Ponoć taka partnerka/żona/ukochana(niepotrzebne skreślić) to nawet nie chciałaby żadnej pomocy, tylko tak sama z tymi oknami, trzepaniem dywanów i wszystkimi tymi pierdołami z cyklu lekko, łatwo i przyjemnie sobie radzi, on tymczasem narąbie drewienek do kominka. Ona oczywiście w tym samym czasie wypieli cały ogród, nastawi trzecią pralkę, rozwiesi, a obiad pyrka się już od dwóch godzin i własnie dochodzi. Aha i ona się przy tym wszystkim realizuje i spełnia zawodowo, ale tak hobbystycznie tylko, bo utrzymać sama to ona się raczej nie zdoła.
Nie krytykuję, ok? Jeżeli coś obydwu stronom odpowiada, to nic mi do tego! Tylko tak sobie myślę, wysiadamy wczoraj z samochodu,z tyłu do zabrania zakupy. Męskie, czy nie męskie? Ja mam nieść jak ta arabka, czy on może mi pomóc? Zawsze mój kochany bierze te ciężary i wnosi do domu, bo to cholera chyba męska rzecz dźwignąć "cuś" na swoich barkach, ale, ale...może ja go na pośmiewisko wystawiam, zakupy? Żarcie? Przecież to rola kobiety! Stop! Z drugiej strony to łupy, łupy i już. Upolowali my żarcie, to niech mi je rzuci do stóp, w kuchni najlepiej, nie będę dźwigać przez całą chałupę! Stop! A może ja jakaś dziwna jestem? Niech on sobie lepiej w tym samochodzie pogrzebie, skoro lubi, albo niech w gniazdkach znowu pokombinuje, zrobi, zaliczy mu się pracy męskiej na pół roku i z głowy.
Jedźmy dalej, gdyby tak odpukać, tfu,tfu i na karaluchy urok, bo psy lubię, jemu się coś stało, to która z nas da radę pociągnąć dalej? Ja, której wystarczy do pierwszego z tej działalności, co to jej może hobbystycznie nie traktuję, ale żyję dzięki niej, czy takiej kobiecie uzależnionej finansowo? Naprawdę, nie ma śmiechu, pieniądze z ubezpieczenia czy innego dziadostwa kiedyś się skończą i jeżeli ona da radę kontynuować jego działalność to chwała jej za to, ale jeżeli nie ma uprawnień czy też umiejętności żeby to pociągnąć, to co? Nie mam żadnych skrajnych poglądów, wyskrobać bym się nie wyskrobała, bo zwyczajnie nie potrafiłabym i już, nie mam nic przeciwko traktowaniu mnie jak kobiety, z szacunkiem i całowaniem po rękach włącznie, parytety uważam za totalny debilizm, nie można narzucić kobietom, ze mają robić coś wbrew sobie, może nie wszystkie są drapieżne i chcą władzy i wejścia w brutalny świat "prawdziwych" mężczyzn. Te mające odpowiednią ilość ambicji i tak spełnią się i zawodowo i jako bojowniczki, bez zapisywania na papierze, że ktoś ma je za takowe uznać. Nie parytetami się to załatwi, bo my ich nie potrzebujemy.
I powracając do skrajności i popadania w przesadę, co w tym złego, ze ukochany pomoże w ciężkiej harówie, oboje pracujemy, każde z nas łoży na wspólny dom. Jestem kobietą, prąd omijam z daleka, ale w żelazku chętnie pogrzebię, bo mnie to ciekawi, bardziej cholera niż doprawianie zupy. Bo zupa jest nudna, odkurzanie jest nudne i robię to tylko ze względu na posiadane poczucie estetyki i chęć przebywania w ładnym i czystym otoczeniu, a nie dlatego, że czuje w tym jakąś misję :D, ok? Nie ze mną te numery! Łatwo wyrażać skrajne poglądy o męskości, będąc mężczyzną, bo wtedy, jak już się namierzy łanię, która się podda temu naporowi testosteronu, mamy wygodę i tyłka sobie nie zawracamy tymi pierdołami dnia codziennego, ale żeby ona czuła się spełniona, wmawiamy jej, ze jest ostoją i strażniczką domowego ogniska i tylko dzięki niej to wszystko funkcjonuje, w międzyczasie głaszczemy piękne nóżki jakiejś bardziej zbuntowanej przedstawicielki płci pięknej, takiej co to na żonę to się na pewno nie nadaje :).
Jestem babką, która i pomalować i dokręcić śrubkę potrafi, choć nie każdą, wtedy wołam ukochanego na ratunek, bo on zawsze da radę! I naprawi! I wiecie co, dla mnie to półtorej gościa i dwóch mężczyzn w jednym!

2010/05/01

Kobieco... było tylko dla orłów, teraz jest tylko dla kobiet!



Dzisiejszy wpis tylko dla kobiet:), mam taką zdolną psiapsiółę, która od lat bawi się w robienie pięknych pazurów. No to jakby co, to się chwalę....bo mi zrobiła :)


I powiem Wam w tajemnicy, że wypróbuje na mnie jeszcze nową metodę zdobienia :)
A jak macie ochotę, to zerknijcie jaką mam zdolną siostrę, w linkach po prawej albo tutaj!

2010/04/28

Co tam wybory....lekcja poglądowa dla rodziców nastolatków!

Nie wiem jak to jest! Jak Iw choruje, ja łapię jakąś infekcję, kiedy u Iw kiepsko ze zleceniami i moją firmę dotyka dołek, co mówię dół finansowy. Nawarstwiło mi się też ostatnio całe mnóstwo problemów, związanych nie tylko z kolanem Młodego, ale generalnie z nim samym. Pozostaje mi wierzyć w jego rozsądek, chociaż wierzyć w rozsądek zbuntowanego nastolatka, to tak jakby za najlepszy prezent dla łysego osobnika uznać grzebień i szczotkę do układania włosów. Wiem, wiem są tacy, którzy uważają, że mam życie usłane różami a ja jednym słowem znajduję się w czarnej...dziurze i szukam jakiegoś wyjścia.
Teraz mała lekcja poglądowa dla rodziców przyszłych nastolatków, obecnym mówię wyraźnie i tak już za późno na czytanie, nie oszukujcie się nawet. Wiec tak, jeżeli kiedykolwiek wylądujecie na ostrym dyżurze z nastoletnim delikwentem ze zblokowanym kolanem, pod żadnym pozorem nie pozwalajcie wypowiadać się przy nim lekarzowi. Najlepiej mieć przy sobie jakąś słodką bułkę, pyszne cukierki i władować mu w tą niewyparzoną gębę, zanim zdąży powiedzieć parę słów za dużo. I uśmiechać się, zdecydowanie się uśmiechać chwaląc jego mądrość i kompetencje, jak zje i przełknie, to doładować!
Miejsce :szpital, ostry dyżur chirurgiczny, gabinet lekarski.
Lekarz- To pani jest właścicielką delikwenta?- dowcipny był, trzeba mu przyznać.
Ja: - Tak:)
L:- Proszę pani złamania nie ma, nogę włożyć w tak zwany tutor gipsowy, albo obłożyć lodem i czekać co będzie.
Młody: - Nie chcę gipsu!
Ja:- Panie doktorze, pan tu jest lekarzem, co pan radzi?
L:- Oczywiście gips, założymy na trzy tygodnie, ale to niedogodność przy korzystaniu z toalety, nie mówiąc o kąpieli i innych sprawach- no i po cholerę on tyle gadał, no po jaką cholerę??? :)
Młody - patrzy błagalnie, wielkie oczy, robią się jeszcze większe.
Ja: Panie doktorze, jeżeli gips jest konieczny, zgadzam się!
Młody rzuca błyskawice!
L: W takim razie zapraszam do gipsiarni, idziemy.
No i poszliśmy, po czym odebraliśmy dziecko pięknie opakowane w bucik od kostki do samej za przeproszeniem mniej szlachetnej części pleców.
Oczywiście nie łudźcie się, najpierw jest przedstawienie na pół ulicy, jak władować ponad 1,90 m chłopa do wcale niemałego auta, z wyprostowaną, no prawie wyprostowaną nogą w gipsie i równocześnie upchać tam matkę sztuk jeden, ojca tejże matki w charakterze kierowcy i ofiarnego kumpla, który tegoż młodego do szpitala dowiózł. Z przodu ni cholery, chyba, że z otwartymi drzwiami, lub nogą poza oknem. Z tyłu hmmmm, najpierw noga? Głupi pomysł, ała, ała i błyskawice! No to tyłek najpierw, młody wszedł, kumpel nie bardzo! Po wielu próbach, w czasie których matka zdołała odwiedzić sklep w celu nabycia napoju wyczerpanemu wsiadaniem potomkowi, udało się, ale nawet nie pytajcie o szczegóły!
Pod domem, niby ciemno a błyskawice latają jak głupie. Młody doczłapał do mieszkania, na poddaszu a jakże, mało tego młody na drugim poziomie mieszkania, więc kolejne schody, ała, ała, ała, błyskawice!!!!
Legł na łóżko i oświadczył matce, że ona go w ten gips wrobiła, bo on nie chciał! I generalnie to noga go teraz coraz bardziej boli i niech ona zejdzie mu z oczu najlepiej i on nawet jedzenia odmawia, błyskawice sobie jeszcze porzuca zamiast! No to matka talerz z jedzeniem zostawia, bo drodzy rodzice to w dalszym ciągu nasz obowiązek dokarmiać młode w okresie dorastania i dojrzewania i sobie zeszła z oczu, bo już tyłek miała poparzony od tych wszędzie latających błyskawic.
Weszła po chwili ze środkiem przeciwbólowym i zastała potomka ostentacyjnie drapiącego się pod tym gipsem najdłuższą znalezioną linijką. Nawet na matkę nie spojrzał. Matka jest uodporniona, bo potomek już dość długo dorasta, więc poszła sobie, współczując mu w duszy i cierpiąc razem z nim.
Nawet położyła się matka spać, rano wstała i poszła na górę niosąc śniadanie poszkodowanemu. Pierwsze co rzuciło jej się w oczy, to kupka bandaży, waty i gipsu...na podłodze. Zbladła matka, później musiała poczerwienieć, bo niewątpliwie ciśnienie jej się podniosło i zdecydowanie zażądała wyjaśnień. Potomek oświadczył, ze noga bolała niemożebnie, więc matka co tu dużo mówić wkur...zona wielce, wyraziła swoje zdanie, gdzieś tam w głębi duszy wyjaśnienia potomka przyjmując do wiadomości. Oczywiście rezultat jest taki, że noga nastolatka napierdziela, wyprostować się dalej nie ma zamiaru a do szpitala wracać głupio. Rodzice kochani nie łudźcie się i Was wasz potomek czy też potomkini może postawić w takiej sytuacji! Jasna dupa, co tu robić? Wymyśliła matka z mężczyzną swoim i swym ojcem prywatnym też na dokładkę, że dobrze by było usztywnić tę nogę urządzeniem takim, jak tutor zdejmowalny. Trudno cholera, portfel wyjąć, zakupić i trzymać potomka w tym ustrojstwie zadane trzy tygodnie. Ha! Wyruszyli do sklepu z urządzeniami rehabilitacyjnymi, gdzie akurat sprzedażą zajmowała się wykwalifikowana pani rehabilitant, młoda, miła, ładna- tu dopisek dla panów, których dopadnie kontuzja:). Pani oświadczyła, że na gębę to ona nic matce nie sprzeda, delikwenta (czy wszyscy związani zawodowo z kolanami używają tego określenia? )jej tu przywieźć i już. Więc matka z ojcem własnym pojechali po potomka, który od razu oświadczył,żeby sobie wybili z głowy, że on cokolwiek usztywniającego na siebie założy. Otrzymał więc młody kolejną porcję umoralniająco- wychowawczego bełkotu od prywatnego dziadka i matki, wtrącającej mocno popierające słowa i całe zdania momentami i ugiął się pod ciężarem argumentów. Zabrali więc go do sklepu i heja podstawili kuśtykającego miłej pani.
Pani wyjęła ustrojstwo i dawaj przymierzać i nakładać na pogiętą nogę. Tak, siak,owak nawet, nie ma siły nie pasuje, nagiąć się nie da! Zakładają kolejne ustrojstwo, takie z regulowanymi kółeczkami, które pozwalają na ustawienie kąta zgięcia. Ale, że matka dociekliwa, to pyta, czy to aby dobry pomysł utrwalać to zgięcie, przez następne trzy tygodnie, czy też lekarz nie powinien ustalić najpierw przyczyny blokady. No i głupio spytała to i dowiedziała się, że w zasadzie to od razu, już na tym ostrym dyżurze, to potomek powinien mieć zrobione przynajmniej usg nogi, w celu zbadania tkanek miękkich i ustalenia przyczyny blokady, a nie na siłę wyprost i gips! I najlepiej niech teraz matka zawiezie młodego do chirurga i zrobi to usg lub rezonans. Na tak zwany NFZ to sobie oczywiście można pomarzyć o dostaniu się do specjalisty z ulicy, w przypadkach nagłych.A prywatnie to proszę uprzejmie tego samego dnia nawet, bez mrugnięcia okiem. Suma sumarum młody po rezonansie, też prywatnie oczywiście, pozdrowienia dla pani S-kopacz! Wyniki w piątek rano, uff. Cierpliwości w wychowywaniu dzieci życzę! A, że wylazło jeszcze, że potomek wydaje się sobie samemu jeszcze bardziej dorosły, niż matce się wydawało, to matka ma kolejny zgryz i jeżeli są gdzieś takie, które żadnych problemów z nastoletnim dzieckiem nie mają, to niech się nie łudzą, tak im się tylko wydaje, ale jeżeli chcą, mogą się pochwalić w komentarzach!!!

2010/04/18

...refleksji kilka...

Słuchać o Katyniu od mamy, która wiedziała od dziadka, a obejrzeć "Katyń" Wajdy, to taka różnica, jak słuchać o męce pańskiej na religii od wrzeszczącej i niemiłej siostry zakonnej i obejrzeć "Pasję" Gibsona. Porażona.....
Jeżeli dzięki Waszej tragedii świat usłyszał i już wie, to może ta śmierć nie była bez sensu? Choć każda jest, prawda?
Wawel nie Wawel, wszystko jedno, ja zrozumiałam.
Drodzy posłowie Pis-u, zamiast ciągnąć dzieci do lasu Katyńskiego, pokażcie im film, ale niech będą na tyle dorosłe, żeby potrafiły zrozumieć, bo boję się, że w swoim zadufaniu we własną nieomylność każecie patrzeć siedmiolatkom.
Pielęgnowanie pamięci to nasz obowiązek, to prawda, ale nie zaprzepaśćcie szansy na przekazanie jej następnym pokoleniom. Jeżeli od małego fąfla będą słuchać o tym mordzie, to zrozumieją go dopiera jak ja Golgotę, po obejrzeniu "Pasji".
Rozsądek i umiar, tylko to nas teraz uratuje, boję się tego co teraz wymyślicie politycy,cholera !!!

2010/04/16

Kogoś poniosło....

Do wszystkich wrażliwych anonimów, rzucę tu niejedna cholerą, kurwą może nawet, ostrzegam od razu, więc jakby co to "wstecz" naciśnijcie już teraz.

Spotkało nas, naród polski straszne nieszczęście, w wymiarze ludzkim bolesne i okrutne przeżycie. Nie bez żalu myślę o rodzinach ofiar. Trzeba nie mieć serca, żeby nie być poruszonym tym co się stało, jasne?

Czytam ci ja dzisiaj wiadomości, a tam stoi tak . No żesz kur zapiał, chyba już kogoś zdrowo popierdoliło w tym kraju? Obowiązkowo? Katyń? Przeloty opłaca rząd? Czy to aby nie będą tupolewy? Czy pytał ktoś o zdanie rodziców? Ludzie przestańcie popadać w przesadę, bo za chwilę naród zamiast współczuć komukolwiek, będzie powstrzymywać wymioty na samo słowo Smoleńsk!!!! I uspokajam Was ludzie, to nie my jesteśmy chorzy i nie potrafimy powstrzymać się przed protestami, to nasi politycy są nienormalni, a ich chore ambicje przesłoniły im już dawno znaczenie słowa żałoba.

2010/04/10


fot.źródło gazeta wyborcza
Obudziłam się chwilę przed 9.00, ale wylegiwałam się jeszcze trochę. Sara wytrzymasz jeszcze chwilę?- spytałam, myśląc o porannej kawie. Wstałam, zaparzyłam ukochany, aromatyczny napój, było już przed 10.00. Włączyłam tv, czytam wiadomość na pasku i nie wierzę. Tvn24 - katastrofa prezydenckiego samolotu, jeszcze nic nie wiadomo. O żesz w mordę! Myślałam, ze newsem dnia będzie ten grad, który walił w dach i o okna tak intensywnie, że umarłego podniosłoby na nogi! Szok! Kilkanaście minut później potwierdzona wiadomość- nikt nie przeżył katastrofy:(((. Zginęło gros politycznej i wojskowej elity naszego kraju z parą Prezydencką na czele. Lecieli do Katynia złożyć hołd pomordowanym tam Polakom.
Lista ofiar (źródło gw):
Według MSZ na liście pasażerów uprawnionych do przelotu prezydenckim samolotem TU-154 do Smoleńska znajdowali się:

PREZYDENT LECH KACZYŃSKI

MARIA KACZYŃSKA

RYSZARD KACZOROWSKI, ostatni prezydent RP na uchodźstwie

KRZYSZTOF PUTRA, wicemarszałek Sejmu

KRYSTYNA BOCHENEK, wicemarszałek Senatu

JERZY SZMAJDZIŃSKI, wicemarszałek Sejmu

WŁADYSŁAW STASIAK, szef Kancelarii Prezydenta

ALEKSANDER SZCZYGŁO, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego

PAWEŁ WYPYCH, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta

STANISŁAW JERZY KOMOROWSKI, podsekretarz stanu w MON

TOMASZ MERTA, , podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury

MACIEJ PŁAŻYŃSKI, szef Stowarzyszenia Wspólna Polska

MARIUSZ KAZANA, dyr. protokołu dyplomatycznego MSZ

GEN. FRANCISZEK GĄGOR szef sztabu generalnego WP

MARIUSZ HANDZLIK, podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta

ANDRZEJ KREMER, podsekretarz stanu w resorcie spraw zagranicznych

ANDRZEJ PRZEWOŹNIK, sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa

PIOTR NUROWSKI, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego

JANUSZ KOCHANOWSKI, rzecznik Praw Obywatelskich

SŁAWOMIR SKRZYPEK, prezes NBP

JANUSZ KURTYKA, prezes IPN

JANUSZ KRUPSKI, kierownik Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych

Posłowie i senatorowie:

GRZEGORZ DOLNIAK

LESZEK DEPTUŁA

GRAŻYNA GĘSICKA

PRZEMYSŁAW GOSIEWSKI

ZBIGNIEW WASSERMANN

SEBASTIAN KARPINIUK

IZABELA JARUGA-NOWACKA

ALEKSANDRA NATALLI-ŚWIAT

ARKADIUSZ RYBICKI

JOLANTA SZYMANEK-DERESZ

WIESŁAW WODA

EDWARD WOJTAS

JANINA FETLIŃSKA

STANISŁAW ZAJĄC

Przedstawiciele kościołów i wyznań religijnych:

KS. BP GEN. DYWIZJI TADEUSZ PŁOSKI, ordynariusz polowy WP

MIRON CHODAKOWSKI, prawosławny ordynariusz WP

KS. PŁK ADAM PILCH, ewangelickie duszpasterstwo polowe

KS. PPŁK JAN OSIŃSKI, ordynariat polowy WP

KS. ROMAN INDRZEJCZYK, kapelan prezydenta

KS. PRAŁAT BRONISŁAW GOSTOMSKI

KS. JÓZEF JONIEC

KS. ZDZISŁAW KRÓL

KS. ANDRZEJ KWAŚNIK

Przedstawiciele Sił Zbrojnych RP:

GEN. BRONI BRONISŁAW KWIATKOWSKI, dowódca Sił Operacyjnych

GEN. ANDRZEJ BŁASIK, dowódca Sił Powietrznych

GEN. TADEUSZ BUK, dowódca Sił Lądowych

GEN. WOJCIECH POTASIŃSKI, dowódca Sił Specjalnych

WICEADMIRAŁ ANDRZEJ KARWETA , dowódca Marynarki Wojennej

GEN. KAZIMIERZ GILARSKI, dowódca Garnizonu Warszawa

Przedstawiciele Rodzin Katyńskich i innych stowarzyszeń

TADEUSZ LUTOBORSKI

STEFAN MELAK

STANISŁAW MIKKE

BRONISŁAWA ORAWIEC-LOFFLER

KATARZYNA PISKORSKA

ANDRZEJ SARJUSZ-SKĄPSKI

WOJCIECH SEWERYN

LESZEK SOLSKI

TERESA WALEWSKA-PRZYJAŁKOWSKA

GABRIELA ZYCH

EWA BĄKOWSKA

ANNA MARIA BOROWSKA

BARTOSZ BOROWSKI

EDWARD DUCHNOWSKI

ZENONA MAMONTOWICZ-ŁOJEK

Osoby towarzyszące:

JOANNA AGACKA-INDECKA

CZESŁAW CYWIŃSKI

PPŁK. ZBIGNIEW DĘBSKI

KATARZYNA DORACZYŃSKA

ALEKSANDER FEDOROWICZ

DARIUSZ JANKOWSKI

GEN. BRYG. STANISŁAW KOMORNICKI

JANUSZ KRUPSKI

WOJCIECH LUBIŃSKI

BARBARA MAMIŃSKA

JANIANA NATUSIEWICZ-MILLER

KS. RYSZRD RUMIANEK

IZABELA TOMASZEWSKA

ANNA WALENTYNOWICZ

JANUSZ ZAKRZEŃSKI

Funkcjonariusze BOR

JAROSŁAW FLORCZAK

ARTUR FRANCUZ

PAWEŁ JANECZEK

PAWEŁ KRAJEWSKI

PIOTR NOSEK

JACEK SURÓWKA

MAREK ULERYK

DARIUSZ MICHAŁOWSKI

Ten grad ma teraz inny wymiar, padał dokładnie w godzinę Waszej śmierci.
Nie chcę poruszać kwestii politycznych, w obliczu takiej tragedii stańmy ponad podziałami i pochylmy czoła przed ofiarami tragedii.
W Krakowie odezwał się dzwon Zygmunta.....

Tutaj pełna lista ofiar tej okropnej katastrofy, jak słusznie zauważył anonim,ta podana przeze mnie, a właściwie przez GW w dniu 10-04-2010 nie zawiera mnóstwa osób, które straciły życie w tak straszliwy sposób. RIP :(

Szok....




Mówcie co chcecie, ale żona prezydenta nie zasłużyła.... nikt nie zasłużył.
Dla wszystkich ofiar tej strasznej katastrofy płonie ten znicz...
Córce pary Prezydenckiej i wszystkim bliskim ofiar składam najszczersze kondolencje, straszna rzecz się stała :(

2010/04/09

Nowomowa

Wybrała się Aga na zakupy, normalnie prawie codziennie jej się zdarza, więc żadne to wydarzenie warte notki, ale...
Idzie sobie po sklepie tej sieci, co to ją na pewno wszyscy znacie, patrzy, oczy jej się robią coraz większe jak u tego lemura i widzi:



Ja rozumiem dla owiec, ale ludzie zawsze używali maszynek do strzyżenia. Ech udziwnianie nie zna granic, lecę oglądać zwisy męskie....

2010/04/07

Brać bloga zawsze na serio....





Zainspirowała mnie Anulina, a konkretnie jej wpis o tutaj .
Piszemy notki, które czyta ktoś po drugiej stronie kabla i wszystko co umieszczamy na naszych blogach czytający odbiera jak fakty z NASZEGO życia. Cóż nie przeczę większość moich wpisów dotyczy mnie, bo to w końcu moje przemyślenia i sprawy, ale nie każdy opowiada moją historię. Czasami poruszam temat, który wywołuje burzę w moim wnętrzu i co? Jeśli opiszę patologię, czy to znaczy, ze gościła w moim życiu? A pałace? Może jestem księżniczką na wygnaniu? Majątek rozparcelowali i przerobili na PGR-y? Wszystko rozbiło się o ten wpis :D
Mnie rozbawiło do łez, a co Wy na to?

I tak oto wujek ma zgryz, bo już na drugim blogu afera wiatrówkowa wyszła na światło dzienne:DDDDDD Kot znaczy koń by się uśmiał :)

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails