2010/05/28

Mamo, ale Ty się nie denerwuj....

To było dokładnie trzy lata temu. Byliśmy już na wylocie ze starego mieszkania, wszak postanowiliśmy, że ładujemy się w ten życiowy kredyt, na dobre i na złe, że tak powiem, oczywiście z rozsądkiem i umiarem, żeby nie było :). Naturalną konsekwencją tej życiowej decyzji stało się absurdalnie życie w samochodzie, to tu, to tam, po kafle, gwoździki, packi, kontakty, baterie..ufff, no przecież nie chcecie tego czytać?
Właśnie przegryzaliśmy jakiegoś fastfooda, gdy zadzwonił Maciej:
-Mamuś tylko się nie denerwuj....
Szlag by to trafił, serce zaczęło mi walić jak zwariowane, my daleko, on sam w domu....
-Bo ja robiłem sobie frytki.....
No żesz kurcze, on poparzony, pewnie w szpitalu, mieszkanie spalone, a już sprzedane, kutwa, kutwa....
-Synku co się stało??!!
-Bo ja robiłem sobie frytki..-( te mroczki przed oczami, to normalne?)- i zapomniałem, że wstawiłem olej i dopiero jak dym poczułem- (o Jezusie, Maryśku!)- taki czarny, to chciałem zgasić!I wstawiłem pod wodę, ale zrobiło się jeszcze gorzej -(dobrze, że siedzę)- i wyjąłem ten garnek ze zlewu, postawiłem na pralce i ta pokrywa się wygięła- (pogotowie, proszę pogotowie)- no to wstawiłem do lodówki i ta półka pękła!!!!!
Matko Boska, wszyscy Święci!!!
-Już do Ciebie pędzimy, coś Ci się stało? Co z mieszkaniem?
-Nic mi się nie stało, tylko od tego dymu kaszlałem....
Bilans-pokrywa pralki roztopiona, na szczęście w planach była nowa, półka w lodówce kupiona dopiero dobry rok później, po wielu trudach, Maciej na szczęście nie poparzony przez ten pryskający pod wodą olej, a ściany ok!
No! To pozdrawiam rodziców nastolatków :D
I kocham Cię synu, za wszystko, za to też, będę miała co wnukom opowiadać!!!

2010/05/26

Jak pragnę żyć, śpiewałam to :)


Kochana Mamo, gdy będę duży,
to Ci przywiozę małpeczkę z podróży.
Długim ogonkiem to zwinne zwierzę
będzie za Ciebie zmywać talerze.

Kochana Mamo, gdy będę duży,
to Ci przywiozę wielbłąda z podróży.
Na jego grzbiecie wygodnie siądziesz,
aby do pracy mknąć na wielbłądzie

Kochana Mamo, gdy będę duży,
to Ci przywiozę tłum zwierząt z podróży.
Niech wszystkie ze mną mówią to samo,
że bardzo Ciebie kochamy, Mamo.



Kocham Cię Mamusiu!!!!

2010/05/24

......................

- A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść.? - spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. - Co wtedy.?
- Nic wielkiego. - zapewnił go Puchatek. - Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika

2010/05/21

Powódź we Wrocławiu ....

Podsyłam Wam link z aktualizowanymi na bieżąco- dzięki nam wrocławianom -wpisom o sytuacji powodziowej we Wrocławiu. Link tutaj
Momuś wiem,że Ciebie żywo zainteresuje. Trzymajmy się!

2010/05/19

........

Budowanie szczęścia kosztem cudzego nieszczęścia, to nic dobrego nie wróży. Może napiszę....

2010/05/12

17....





Mój kochany, malutki, zasłuchany i ciekawy świata synuś, obecnie syn, odczep się mamo, o co Ci znowu chodzi, właśnie parę dni temu skończył 17 lat. Kiedy to przeleciało ? :)))

2010/05/07

Męskość....

Spotkałam się ostatnio z poglądem, że mężczyzna przejmujący część obowiązków domowych to w ogóle nie jest facet! Upssss, Kochanie popołudniu przegląd techniczny :), muszę sprawdzić czy aby narządy Ci nie zanikają :)
Ponoć taki egzemplarz co to pomoże Ci przy odkurzaniu, to nie powinien siebie mienić gatunkiem męskim, generalnie amba, wstyd i profanacja. Taki prawdziwy to proszę Was na polowania jeździ, wojny internetowo-kulturalno-oświatowo-ęą prowadzi,ma dużo czasu bo wiecznie go widać w tej sieci i przede wszystkim ON utrzymuje rodzinę. Zapewnia jej byt! I żeby nie było ja tu personalnie do nikogo nie podskakuję, gdzież bym śmiała :D
Chciałabym tylko trochę przyjrzeć się temu tematowi.
Ponoć taka partnerka/żona/ukochana(niepotrzebne skreślić) to nawet nie chciałaby żadnej pomocy, tylko tak sama z tymi oknami, trzepaniem dywanów i wszystkimi tymi pierdołami z cyklu lekko, łatwo i przyjemnie sobie radzi, on tymczasem narąbie drewienek do kominka. Ona oczywiście w tym samym czasie wypieli cały ogród, nastawi trzecią pralkę, rozwiesi, a obiad pyrka się już od dwóch godzin i własnie dochodzi. Aha i ona się przy tym wszystkim realizuje i spełnia zawodowo, ale tak hobbystycznie tylko, bo utrzymać sama to ona się raczej nie zdoła.
Nie krytykuję, ok? Jeżeli coś obydwu stronom odpowiada, to nic mi do tego! Tylko tak sobie myślę, wysiadamy wczoraj z samochodu,z tyłu do zabrania zakupy. Męskie, czy nie męskie? Ja mam nieść jak ta arabka, czy on może mi pomóc? Zawsze mój kochany bierze te ciężary i wnosi do domu, bo to cholera chyba męska rzecz dźwignąć "cuś" na swoich barkach, ale, ale...może ja go na pośmiewisko wystawiam, zakupy? Żarcie? Przecież to rola kobiety! Stop! Z drugiej strony to łupy, łupy i już. Upolowali my żarcie, to niech mi je rzuci do stóp, w kuchni najlepiej, nie będę dźwigać przez całą chałupę! Stop! A może ja jakaś dziwna jestem? Niech on sobie lepiej w tym samochodzie pogrzebie, skoro lubi, albo niech w gniazdkach znowu pokombinuje, zrobi, zaliczy mu się pracy męskiej na pół roku i z głowy.
Jedźmy dalej, gdyby tak odpukać, tfu,tfu i na karaluchy urok, bo psy lubię, jemu się coś stało, to która z nas da radę pociągnąć dalej? Ja, której wystarczy do pierwszego z tej działalności, co to jej może hobbystycznie nie traktuję, ale żyję dzięki niej, czy takiej kobiecie uzależnionej finansowo? Naprawdę, nie ma śmiechu, pieniądze z ubezpieczenia czy innego dziadostwa kiedyś się skończą i jeżeli ona da radę kontynuować jego działalność to chwała jej za to, ale jeżeli nie ma uprawnień czy też umiejętności żeby to pociągnąć, to co? Nie mam żadnych skrajnych poglądów, wyskrobać bym się nie wyskrobała, bo zwyczajnie nie potrafiłabym i już, nie mam nic przeciwko traktowaniu mnie jak kobiety, z szacunkiem i całowaniem po rękach włącznie, parytety uważam za totalny debilizm, nie można narzucić kobietom, ze mają robić coś wbrew sobie, może nie wszystkie są drapieżne i chcą władzy i wejścia w brutalny świat "prawdziwych" mężczyzn. Te mające odpowiednią ilość ambicji i tak spełnią się i zawodowo i jako bojowniczki, bez zapisywania na papierze, że ktoś ma je za takowe uznać. Nie parytetami się to załatwi, bo my ich nie potrzebujemy.
I powracając do skrajności i popadania w przesadę, co w tym złego, ze ukochany pomoże w ciężkiej harówie, oboje pracujemy, każde z nas łoży na wspólny dom. Jestem kobietą, prąd omijam z daleka, ale w żelazku chętnie pogrzebię, bo mnie to ciekawi, bardziej cholera niż doprawianie zupy. Bo zupa jest nudna, odkurzanie jest nudne i robię to tylko ze względu na posiadane poczucie estetyki i chęć przebywania w ładnym i czystym otoczeniu, a nie dlatego, że czuje w tym jakąś misję :D, ok? Nie ze mną te numery! Łatwo wyrażać skrajne poglądy o męskości, będąc mężczyzną, bo wtedy, jak już się namierzy łanię, która się podda temu naporowi testosteronu, mamy wygodę i tyłka sobie nie zawracamy tymi pierdołami dnia codziennego, ale żeby ona czuła się spełniona, wmawiamy jej, ze jest ostoją i strażniczką domowego ogniska i tylko dzięki niej to wszystko funkcjonuje, w międzyczasie głaszczemy piękne nóżki jakiejś bardziej zbuntowanej przedstawicielki płci pięknej, takiej co to na żonę to się na pewno nie nadaje :).
Jestem babką, która i pomalować i dokręcić śrubkę potrafi, choć nie każdą, wtedy wołam ukochanego na ratunek, bo on zawsze da radę! I naprawi! I wiecie co, dla mnie to półtorej gościa i dwóch mężczyzn w jednym!

2010/05/01

Kobieco... było tylko dla orłów, teraz jest tylko dla kobiet!



Dzisiejszy wpis tylko dla kobiet:), mam taką zdolną psiapsiółę, która od lat bawi się w robienie pięknych pazurów. No to jakby co, to się chwalę....bo mi zrobiła :)


I powiem Wam w tajemnicy, że wypróbuje na mnie jeszcze nową metodę zdobienia :)
A jak macie ochotę, to zerknijcie jaką mam zdolną siostrę, w linkach po prawej albo tutaj!

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails