Kto ma ten zrozumie :)
Pisałam już kiedyś o Larze. To psina moich rodziców. Od momentu kiedy zamieszkał u nas kot, kiedy nas odwiedza na jej pyszczku zawsze maluje się rozkoszna mina, typu: -Ej, ty chyba żartujesz ja mam tolerować kota w domu? KOTA? Zwariowałaś? Nie mogę nawet raz "chapsnać" go w tyłek? No coś ty?
Kot tymczasem stara się z nią zapoznać, a to się otrze, a to mruknie jej do ucha, a to da buziaka szorstkim jęzorem. Chodzą tak wokół siebie, wywąchując swoje zapachy, to zbliżając się do siebie niepewnie, to uskakując w bok, jakby to drugie nagle stanęło w płomieniach.
Ostatnio Lara była u mnie dwa dni, pojechaliśmy do sklepu. Niby Sara spokojnie zostaje w domu z Citkiem, ale została też Lara, kto wie jakie instynkty obudza się w nich, kiedy jedna warknie chociażby w stronę kota? Wracaliśmy z duszą na ramieniu. Podjeżdżamy pod dom, kot siedzi w oknie i wypatruje. Uff znaczy się żyje:). Zanim doszłam do drzwi zastanawiałam sie czy aby psy nie odniosły jakiegoś uszczerbku na zdrowiu? Ale nie, wchodzę, wszystkie żywe i zadowolone, każde się cieszy, psie ogony machają, kot ociera się o nogi i mruczy.Jednym słowem sielanka. Egzamin zdany! Generalnie z moich obserwacji wynika, że mimo wszystko Lara spokojnie może funkcjonować w domu z kotem :).
Notabene posiadanie kota to obowiązek, również "łóżkowy" :)
A takie widoki będziemy podziwiać już niedługo z okna w kuchni :)

Kot je bardzo lubi :)
No moja droga, widoki to macie obiecujące i co jak co, ale kotu to ja się wcale nie dziwię;-)))
OdpowiedzUsuńPs.Ale rybki to masz nienażarte ;-)))))
A wiesz, ze oprócz tych na blogu, mam jeszcze dwa akwaria w domu? :))
OdpowiedzUsuńWidzę, że też masz mieszane towarzystwo :))
OdpowiedzUsuńPrawda, jakie to zadziwiające, że te zwierzaki, które tak się ganiają jako obce na wolności, potrafią żyć w tak wspaniałej komitywie! :))
A wideo świetne!
u mnie tez niedługo zwierzyniec się powiększy:)
OdpowiedzUsuńIw prawda! Sara nawet zrobiła sobie wielką krzywdę goniąc kota na podwórku, wypadła za nim na ulicę, prosto pod koła busa. Koszmar, połamana miednica, obie nogi, kilka miesięcy dochodzenia do siebie po operacji. Ale to oddzielna historia. To było już ładnych parę lat temu, naszego kota ani Lary nie było jeszcze wtedy na świecie. I masz, Sara mieszka z kotem :)
OdpowiedzUsuńNivejko opowiadaj, będzie jednak piesek?
Film o kocie: samo życie ;)
OdpowiedzUsuńNie wyobrażam sobie, żeby takie kudłate łaziło po mnie całą noc:). Pies śpi u siebie, a jak zatęskni to zawsze może przyjść:)).
OdpowiedzUsuńEla :)
OdpowiedzUsuńKasia kudłate, bardzo miłe, nawet byś nie poczuła :)))
Aga, a jednak przysłowie:" żyją jak pies z kotem" w życiu się nie sprawdza:)))Te zwierzątka potrafią być bardziej wyrozumiałe dla siebie nawzajem... niżby sobie człowiek tego życzył:)))Widok za oknem - sielski i anielski, fajnie masz! Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńGrażynko mam nadzieję,że jeszcze jakiś czas taki widok pozostanie :)
OdpowiedzUsuńwidok mam podobny;))
OdpowiedzUsuńco do psa i kota ,to ich wrogość wobec siebie jest wytworem ludzkiej wyobrażni;)
Maciek chciałby kotka ,ale niestety z powody koczowniczego trybu życia pozostaniemy przy psie ,żółwiu i chomiku:))
ps.z filmiku wynika ,że kot ,to naprawdę zwierzę nocne...jak chomik;))
Edzia zaraz kładę się do łózka, nie minie 5 minut Citek już tam będzie :)
OdpowiedzUsuńWeź lup, popatrz pchła... :))
OdpowiedzUsuńRewelacyjny filmik. Ile się takie kocisko musi namordować z tym człowiekiem, ech ;)
Magenta później 3/4 dnia musi odespać :))
OdpowiedzUsuńMój kot właził do swojego koszyka z miną mam was wszystkich dosyć, trzaskał koszykowymi drzwiczkami i chrapał całą noc aż koszyk podskakiwał;))))))
OdpowiedzUsuńZawrócony - bardzo dobrze wychowany kot! :)
OdpowiedzUsuńMój śpi na fotelu, ale niech no ja się tylko położę :))
Miałam dwa pieski ale jak to w życiu...odeszły i juz nie chcę...a kota nigdy nie mniłam i nie mogę mieć bo córka wprawdze u mnie nie mieszka ale często bywa, ma uczulenie więc wyjścia nie ma...u mojej siostry pies i kot razem śpię i bardzo się lubią...pozdrawiam cieplutko i wiosennie...
OdpowiedzUsuńNo i cóż począć z przysłowiem "żyją jak pies z kotem". Czy od dziś oznacza ono zgodę i miłość ?
OdpowiedzUsuńFajny filmik:) A kot to jakieś obce mi stworzenie:)
OdpowiedzUsuń...ja wiem !Ju ż ja coś wiem o podchodach koci-psich:)))))) Moja najstarsza kocica ma manię zasypiania mi na plecach,a za to,że ją w nocy z nich usunę mimo woli....zawłaszcza CAŁĄ poduszkę...zostaje jasieczek,hahahaha....Widoczki będą piękne!!!! A kot kai bedzie szczęśliwy:))Ja podobne widoczki mam kilkaset metrów od domu...nie mówiąc o tych dalszych:)Gratuluję lokalizacji! :)))
OdpowiedzUsuńCzart widocznie przysłowia swoje a życie swoje :)
OdpowiedzUsuńPieprzu ty mój kochany polecam!:)
Aga wiem,że wiesz. Ostatnio piesica miała chętkę na przytulanki wieczorem, kot z westchnieniem ułożył mi się na brzuchu. Już sobie wyobrażałam jak to rano nie mogę wstać, taka jestem zesztywniała.Na szczęście Sarze zrobiło się niewygodnie :) i kot poszedł na swoje stałe miejsce w nogi :)
wiesz, ja nie rozumiałam mojej siostry, która ma dwa psy.. Nie rozumiałam jak można miec je naraz, kochać jak dzieci itd.. Dopiero gdy sama z nimi pobyłam rozumiem i już nie pytam.. One są jak dzieci...w pewnym sensie...
OdpowiedzUsuńDorota witaj! Ty to masz ogień w rękach!
OdpowiedzUsuńPani M. dla mnie to członkowie rodziny :)
To jakiś dziwny mit z tą wrogością kotów i psów - nigdy nie widziałam, aby pies ani kot były to siebie wrogie!
OdpowiedzUsuńPatrycjo niestety bywają, spytaj Kachny, jest u mnie w linkach "Między fasolką a bekonem"- jej psiur chronicznie nie toleruje kotów, różnie bywa. Ale generalnie zwierzęta jednak potrafią nawiązywać międzygatunkowe przyjaźnie :)
OdpowiedzUsuńBo kochasz zwierzeta i zyja one ze soba jak przystalo. Ludzie ten mit pieso-kot wymyslili, i tak wierza....gdy zobacza, ze bywa inaczej napuszczaja na siebie te zwierzatka:)) A widoki z kuchni sielskie...takie do odpoczynku:))
OdpowiedzUsuńAgus !!!! Piekne dzieki za chomika!!! JUz sie z nim pobawilam, jutro przyprowadze tu Marie....teraz moje dziecie spi (dzieki Bogu) smacznie:))))
OdpowiedzUsuńprzy tak wysublimowanym krajobrazie zaokiennym to się chyba chce żyć, co? ;))
OdpowiedzUsuńacha, ja psiara, nie kociara ;)
OdpowiedzUsuńAnia, pomylone gary jakby to powiedzieć, mam nadzieję,że jeszcze długo, akurat tam osiedle nie stanie :)
OdpowiedzUsuńPsiara, kociara nieważne, zapewniam Cię, ze i kot kupiłby Cię w parę dni :)))
tak jak nie ma KAT-a bez Romana, tak nie ma domu bez kota... wiesz, że jestem na punkcie kotów... no właśnie... jaki?... w moim odczuciu normalny /nie pierdolnięty bynajmniej :P/ :)))...
OdpowiedzUsuńPiter :))))))
OdpowiedzUsuń