Nie wiem jak to jest! Jak Iw choruje, ja łapię jakąś infekcję, kiedy u Iw kiepsko ze zleceniami i moją firmę dotyka dołek, co mówię dół finansowy. Nawarstwiło mi się też ostatnio całe mnóstwo problemów, związanych nie tylko z kolanem Młodego, ale generalnie z nim samym. Pozostaje mi wierzyć w jego rozsądek, chociaż wierzyć w rozsądek zbuntowanego nastolatka, to tak jakby za najlepszy prezent dla łysego osobnika uznać grzebień i szczotkę do układania włosów. Wiem, wiem są tacy, którzy uważają, że mam życie usłane różami a ja jednym słowem znajduję się w czarnej...dziurze i szukam jakiegoś wyjścia.
Teraz mała lekcja poglądowa dla rodziców przyszłych nastolatków, obecnym mówię wyraźnie i tak już za późno na czytanie, nie oszukujcie się nawet. Wiec tak, jeżeli kiedykolwiek wylądujecie na ostrym dyżurze z nastoletnim delikwentem ze zblokowanym kolanem, pod żadnym pozorem nie pozwalajcie wypowiadać się przy nim lekarzowi. Najlepiej mieć przy sobie jakąś słodką bułkę, pyszne cukierki i władować mu w tą niewyparzoną gębę, zanim zdąży powiedzieć parę słów za dużo. I uśmiechać się, zdecydowanie się uśmiechać chwaląc jego mądrość i kompetencje, jak zje i przełknie, to doładować!
Miejsce :szpital, ostry dyżur chirurgiczny, gabinet lekarski.
Lekarz- To pani jest właścicielką delikwenta?- dowcipny był, trzeba mu przyznać.
Ja: - Tak:)
L:- Proszę pani złamania nie ma, nogę włożyć w tak zwany tutor gipsowy, albo obłożyć lodem i czekać co będzie.
Młody: - Nie chcę gipsu!
Ja:- Panie doktorze, pan tu jest lekarzem, co pan radzi?
L:- Oczywiście gips, założymy na trzy tygodnie, ale to niedogodność przy korzystaniu z toalety, nie mówiąc o kąpieli i innych sprawach- no i po cholerę on tyle gadał, no po jaką cholerę??? :)
Młody - patrzy błagalnie, wielkie oczy, robią się jeszcze większe.
Ja: Panie doktorze, jeżeli gips jest konieczny, zgadzam się!
Młody rzuca błyskawice!
L: W takim razie zapraszam do gipsiarni, idziemy.
No i poszliśmy, po czym odebraliśmy dziecko pięknie opakowane w bucik od kostki do samej za przeproszeniem mniej szlachetnej części pleców.
Oczywiście nie łudźcie się, najpierw jest przedstawienie na pół ulicy, jak władować ponad 1,90 m chłopa do wcale niemałego auta, z wyprostowaną, no prawie wyprostowaną nogą w gipsie i równocześnie upchać tam matkę sztuk jeden, ojca tejże matki w charakterze kierowcy i ofiarnego kumpla, który tegoż młodego do szpitala dowiózł. Z przodu ni cholery, chyba, że z otwartymi drzwiami, lub nogą poza oknem. Z tyłu hmmmm, najpierw noga? Głupi pomysł, ała, ała i błyskawice! No to tyłek najpierw, młody wszedł, kumpel nie bardzo! Po wielu próbach, w czasie których matka zdołała odwiedzić sklep w celu nabycia napoju wyczerpanemu wsiadaniem potomkowi, udało się, ale nawet nie pytajcie o szczegóły!
Pod domem, niby ciemno a błyskawice latają jak głupie. Młody doczłapał do mieszkania, na poddaszu a jakże, mało tego młody na drugim poziomie mieszkania, więc kolejne schody, ała, ała, ała, błyskawice!!!!
Legł na łóżko i oświadczył matce, że ona go w ten gips wrobiła, bo on nie chciał! I generalnie to noga go teraz coraz bardziej boli i niech ona zejdzie mu z oczu najlepiej i on nawet jedzenia odmawia, błyskawice sobie jeszcze porzuca zamiast! No to matka talerz z jedzeniem zostawia, bo drodzy rodzice to w dalszym ciągu nasz obowiązek dokarmiać młode w okresie dorastania i dojrzewania i sobie zeszła z oczu, bo już tyłek miała poparzony od tych wszędzie latających błyskawic.
Weszła po chwili ze środkiem przeciwbólowym i zastała potomka ostentacyjnie drapiącego się pod tym gipsem najdłuższą znalezioną linijką. Nawet na matkę nie spojrzał. Matka jest uodporniona, bo potomek już dość długo dorasta, więc poszła sobie, współczując mu w duszy i cierpiąc razem z nim.
Nawet położyła się matka spać, rano wstała i poszła na górę niosąc śniadanie poszkodowanemu. Pierwsze co rzuciło jej się w oczy, to kupka bandaży, waty i gipsu...na podłodze. Zbladła matka, później musiała poczerwienieć, bo niewątpliwie ciśnienie jej się podniosło i zdecydowanie zażądała wyjaśnień. Potomek oświadczył, ze noga bolała niemożebnie, więc matka co tu dużo mówić wkur...zona wielce, wyraziła swoje zdanie, gdzieś tam w głębi duszy wyjaśnienia potomka przyjmując do wiadomości. Oczywiście rezultat jest taki, że noga nastolatka napierdziela, wyprostować się dalej nie ma zamiaru a do szpitala wracać głupio. Rodzice kochani nie łudźcie się i Was wasz potomek czy też potomkini może postawić w takiej sytuacji! Jasna dupa, co tu robić? Wymyśliła matka z mężczyzną swoim i swym ojcem prywatnym też na dokładkę, że dobrze by było usztywnić tę nogę urządzeniem takim, jak tutor zdejmowalny. Trudno cholera, portfel wyjąć, zakupić i trzymać potomka w tym ustrojstwie zadane trzy tygodnie. Ha! Wyruszyli do sklepu z urządzeniami rehabilitacyjnymi, gdzie akurat sprzedażą zajmowała się wykwalifikowana pani rehabilitant, młoda, miła, ładna- tu dopisek dla panów, których dopadnie kontuzja:). Pani oświadczyła, że na gębę to ona nic matce nie sprzeda, delikwenta (czy wszyscy związani zawodowo z kolanami używają tego określenia? )jej tu przywieźć i już. Więc matka z ojcem własnym pojechali po potomka, który od razu oświadczył,żeby sobie wybili z głowy, że on cokolwiek usztywniającego na siebie założy. Otrzymał więc młody kolejną porcję umoralniająco- wychowawczego bełkotu od prywatnego dziadka i matki, wtrącającej mocno popierające słowa i całe zdania momentami i ugiął się pod ciężarem argumentów. Zabrali więc go do sklepu i heja podstawili kuśtykającego miłej pani.
Pani wyjęła ustrojstwo i dawaj przymierzać i nakładać na pogiętą nogę. Tak, siak,owak nawet, nie ma siły nie pasuje, nagiąć się nie da! Zakładają kolejne ustrojstwo, takie z regulowanymi kółeczkami, które pozwalają na ustawienie kąta zgięcia. Ale, że matka dociekliwa, to pyta, czy to aby dobry pomysł utrwalać to zgięcie, przez następne trzy tygodnie, czy też lekarz nie powinien ustalić najpierw przyczyny blokady. No i głupio spytała to i dowiedziała się, że w zasadzie to od razu, już na tym ostrym dyżurze, to potomek powinien mieć zrobione przynajmniej usg nogi, w celu zbadania tkanek miękkich i ustalenia przyczyny blokady, a nie na siłę wyprost i gips! I najlepiej niech teraz matka zawiezie młodego do chirurga i zrobi to usg lub rezonans. Na tak zwany NFZ to sobie oczywiście można pomarzyć o dostaniu się do specjalisty z ulicy, w przypadkach nagłych.A prywatnie to proszę uprzejmie tego samego dnia nawet, bez mrugnięcia okiem. Suma sumarum młody po rezonansie, też prywatnie oczywiście, pozdrowienia dla pani S-kopacz! Wyniki w piątek rano, uff. Cierpliwości w wychowywaniu dzieci życzę! A, że wylazło jeszcze, że potomek wydaje się sobie samemu jeszcze bardziej dorosły, niż matce się wydawało, to matka ma kolejny zgryz i jeżeli są gdzieś takie, które żadnych problemów z nastoletnim dzieckiem nie mają, to niech się nie łudzą, tak im się tylko wydaje, ale jeżeli chcą, mogą się pochwalić w komentarzach!!!
2010/04/28
2010/04/18
...refleksji kilka...
Słuchać o Katyniu od mamy, która wiedziała od dziadka, a obejrzeć "Katyń" Wajdy, to taka różnica, jak słuchać o męce pańskiej na religii od wrzeszczącej i niemiłej siostry zakonnej i obejrzeć "Pasję" Gibsona. Porażona.....
Jeżeli dzięki Waszej tragedii świat usłyszał i już wie, to może ta śmierć nie była bez sensu? Choć każda jest, prawda?
Wawel nie Wawel, wszystko jedno, ja zrozumiałam.
Drodzy posłowie Pis-u, zamiast ciągnąć dzieci do lasu Katyńskiego, pokażcie im film, ale niech będą na tyle dorosłe, żeby potrafiły zrozumieć, bo boję się, że w swoim zadufaniu we własną nieomylność każecie patrzeć siedmiolatkom.
Pielęgnowanie pamięci to nasz obowiązek, to prawda, ale nie zaprzepaśćcie szansy na przekazanie jej następnym pokoleniom. Jeżeli od małego fąfla będą słuchać o tym mordzie, to zrozumieją go dopiera jak ja Golgotę, po obejrzeniu "Pasji".
Rozsądek i umiar, tylko to nas teraz uratuje, boję się tego co teraz wymyślicie politycy,cholera !!!
Jeżeli dzięki Waszej tragedii świat usłyszał i już wie, to może ta śmierć nie była bez sensu? Choć każda jest, prawda?
Wawel nie Wawel, wszystko jedno, ja zrozumiałam.
Drodzy posłowie Pis-u, zamiast ciągnąć dzieci do lasu Katyńskiego, pokażcie im film, ale niech będą na tyle dorosłe, żeby potrafiły zrozumieć, bo boję się, że w swoim zadufaniu we własną nieomylność każecie patrzeć siedmiolatkom.
Pielęgnowanie pamięci to nasz obowiązek, to prawda, ale nie zaprzepaśćcie szansy na przekazanie jej następnym pokoleniom. Jeżeli od małego fąfla będą słuchać o tym mordzie, to zrozumieją go dopiera jak ja Golgotę, po obejrzeniu "Pasji".
Rozsądek i umiar, tylko to nas teraz uratuje, boję się tego co teraz wymyślicie politycy,cholera !!!
2010/04/16
Kogoś poniosło....
Do wszystkich wrażliwych anonimów, rzucę tu niejedna cholerą, kurwą może nawet, ostrzegam od razu, więc jakby co to "wstecz" naciśnijcie już teraz.
Spotkało nas, naród polski straszne nieszczęście, w wymiarze ludzkim bolesne i okrutne przeżycie. Nie bez żalu myślę o rodzinach ofiar. Trzeba nie mieć serca, żeby nie być poruszonym tym co się stało, jasne?
Czytam ci ja dzisiaj wiadomości, a tam stoi tak . No żesz kur zapiał, chyba już kogoś zdrowo popierdoliło w tym kraju? Obowiązkowo? Katyń? Przeloty opłaca rząd? Czy to aby nie będą tupolewy? Czy pytał ktoś o zdanie rodziców? Ludzie przestańcie popadać w przesadę, bo za chwilę naród zamiast współczuć komukolwiek, będzie powstrzymywać wymioty na samo słowo Smoleńsk!!!! I uspokajam Was ludzie, to nie my jesteśmy chorzy i nie potrafimy powstrzymać się przed protestami, to nasi politycy są nienormalni, a ich chore ambicje przesłoniły im już dawno znaczenie słowa żałoba.
Spotkało nas, naród polski straszne nieszczęście, w wymiarze ludzkim bolesne i okrutne przeżycie. Nie bez żalu myślę o rodzinach ofiar. Trzeba nie mieć serca, żeby nie być poruszonym tym co się stało, jasne?
Czytam ci ja dzisiaj wiadomości, a tam stoi tak . No żesz kur zapiał, chyba już kogoś zdrowo popierdoliło w tym kraju? Obowiązkowo? Katyń? Przeloty opłaca rząd? Czy to aby nie będą tupolewy? Czy pytał ktoś o zdanie rodziców? Ludzie przestańcie popadać w przesadę, bo za chwilę naród zamiast współczuć komukolwiek, będzie powstrzymywać wymioty na samo słowo Smoleńsk!!!! I uspokajam Was ludzie, to nie my jesteśmy chorzy i nie potrafimy powstrzymać się przed protestami, to nasi politycy są nienormalni, a ich chore ambicje przesłoniły im już dawno znaczenie słowa żałoba.
2010/04/10

fot.źródło gazeta wyborcza
Obudziłam się chwilę przed 9.00, ale wylegiwałam się jeszcze trochę. Sara wytrzymasz jeszcze chwilę?- spytałam, myśląc o porannej kawie. Wstałam, zaparzyłam ukochany, aromatyczny napój, było już przed 10.00. Włączyłam tv, czytam wiadomość na pasku i nie wierzę. Tvn24 - katastrofa prezydenckiego samolotu, jeszcze nic nie wiadomo. O żesz w mordę! Myślałam, ze newsem dnia będzie ten grad, który walił w dach i o okna tak intensywnie, że umarłego podniosłoby na nogi! Szok! Kilkanaście minut później potwierdzona wiadomość- nikt nie przeżył katastrofy:(((. Zginęło gros politycznej i wojskowej elity naszego kraju z parą Prezydencką na czele. Lecieli do Katynia złożyć hołd pomordowanym tam Polakom.
Lista ofiar (źródło gw):
Według MSZ na liście pasażerów uprawnionych do przelotu prezydenckim samolotem TU-154 do Smoleńska znajdowali się:
PREZYDENT LECH KACZYŃSKI
MARIA KACZYŃSKA
RYSZARD KACZOROWSKI, ostatni prezydent RP na uchodźstwie
KRZYSZTOF PUTRA, wicemarszałek Sejmu
KRYSTYNA BOCHENEK, wicemarszałek Senatu
JERZY SZMAJDZIŃSKI, wicemarszałek Sejmu
WŁADYSŁAW STASIAK, szef Kancelarii Prezydenta
ALEKSANDER SZCZYGŁO, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego
PAWEŁ WYPYCH, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta
STANISŁAW JERZY KOMOROWSKI, podsekretarz stanu w MON
TOMASZ MERTA, , podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury
MACIEJ PŁAŻYŃSKI, szef Stowarzyszenia Wspólna Polska
MARIUSZ KAZANA, dyr. protokołu dyplomatycznego MSZ
GEN. FRANCISZEK GĄGOR szef sztabu generalnego WP
MARIUSZ HANDZLIK, podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta
ANDRZEJ KREMER, podsekretarz stanu w resorcie spraw zagranicznych
ANDRZEJ PRZEWOŹNIK, sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa
PIOTR NUROWSKI, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego
JANUSZ KOCHANOWSKI, rzecznik Praw Obywatelskich
SŁAWOMIR SKRZYPEK, prezes NBP
JANUSZ KURTYKA, prezes IPN
JANUSZ KRUPSKI, kierownik Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych
Posłowie i senatorowie:
GRZEGORZ DOLNIAK
LESZEK DEPTUŁA
GRAŻYNA GĘSICKA
PRZEMYSŁAW GOSIEWSKI
ZBIGNIEW WASSERMANN
SEBASTIAN KARPINIUK
IZABELA JARUGA-NOWACKA
ALEKSANDRA NATALLI-ŚWIAT
ARKADIUSZ RYBICKI
JOLANTA SZYMANEK-DERESZ
WIESŁAW WODA
EDWARD WOJTAS
JANINA FETLIŃSKA
STANISŁAW ZAJĄC
Przedstawiciele kościołów i wyznań religijnych:
KS. BP GEN. DYWIZJI TADEUSZ PŁOSKI, ordynariusz polowy WP
MIRON CHODAKOWSKI, prawosławny ordynariusz WP
KS. PŁK ADAM PILCH, ewangelickie duszpasterstwo polowe
KS. PPŁK JAN OSIŃSKI, ordynariat polowy WP
KS. ROMAN INDRZEJCZYK, kapelan prezydenta
KS. PRAŁAT BRONISŁAW GOSTOMSKI
KS. JÓZEF JONIEC
KS. ZDZISŁAW KRÓL
KS. ANDRZEJ KWAŚNIK
Przedstawiciele Sił Zbrojnych RP:
GEN. BRONI BRONISŁAW KWIATKOWSKI, dowódca Sił Operacyjnych
GEN. ANDRZEJ BŁASIK, dowódca Sił Powietrznych
GEN. TADEUSZ BUK, dowódca Sił Lądowych
GEN. WOJCIECH POTASIŃSKI, dowódca Sił Specjalnych
WICEADMIRAŁ ANDRZEJ KARWETA , dowódca Marynarki Wojennej
GEN. KAZIMIERZ GILARSKI, dowódca Garnizonu Warszawa
Przedstawiciele Rodzin Katyńskich i innych stowarzyszeń
TADEUSZ LUTOBORSKI
STEFAN MELAK
STANISŁAW MIKKE
BRONISŁAWA ORAWIEC-LOFFLER
KATARZYNA PISKORSKA
ANDRZEJ SARJUSZ-SKĄPSKI
WOJCIECH SEWERYN
LESZEK SOLSKI
TERESA WALEWSKA-PRZYJAŁKOWSKA
GABRIELA ZYCH
EWA BĄKOWSKA
ANNA MARIA BOROWSKA
BARTOSZ BOROWSKI
EDWARD DUCHNOWSKI
ZENONA MAMONTOWICZ-ŁOJEK
Osoby towarzyszące:
JOANNA AGACKA-INDECKA
CZESŁAW CYWIŃSKI
PPŁK. ZBIGNIEW DĘBSKI
KATARZYNA DORACZYŃSKA
ALEKSANDER FEDOROWICZ
DARIUSZ JANKOWSKI
GEN. BRYG. STANISŁAW KOMORNICKI
JANUSZ KRUPSKI
WOJCIECH LUBIŃSKI
BARBARA MAMIŃSKA
JANIANA NATUSIEWICZ-MILLER
KS. RYSZRD RUMIANEK
IZABELA TOMASZEWSKA
ANNA WALENTYNOWICZ
JANUSZ ZAKRZEŃSKI
Funkcjonariusze BOR
JAROSŁAW FLORCZAK
ARTUR FRANCUZ
PAWEŁ JANECZEK
PAWEŁ KRAJEWSKI
PIOTR NOSEK
JACEK SURÓWKA
MAREK ULERYK
DARIUSZ MICHAŁOWSKI
Ten grad ma teraz inny wymiar, padał dokładnie w godzinę Waszej śmierci.
Nie chcę poruszać kwestii politycznych, w obliczu takiej tragedii stańmy ponad podziałami i pochylmy czoła przed ofiarami tragedii.
W Krakowie odezwał się dzwon Zygmunta.....
Tutaj pełna lista ofiar tej okropnej katastrofy, jak słusznie zauważył anonim,ta podana przeze mnie, a właściwie przez GW w dniu 10-04-2010 nie zawiera mnóstwa osób, które straciły życie w tak straszliwy sposób. RIP :(
Szok....
2010/04/09
Nowomowa
Wybrała się Aga na zakupy, normalnie prawie codziennie jej się zdarza, więc żadne to wydarzenie warte notki, ale...
Idzie sobie po sklepie tej sieci, co to ją na pewno wszyscy znacie, patrzy, oczy jej się robią coraz większe jak u tego lemura i widzi:

Ja rozumiem dla owiec, ale ludzie zawsze używali maszynek do strzyżenia. Ech udziwnianie nie zna granic, lecę oglądać zwisy męskie....
Idzie sobie po sklepie tej sieci, co to ją na pewno wszyscy znacie, patrzy, oczy jej się robią coraz większe jak u tego lemura i widzi:

Ja rozumiem dla owiec, ale ludzie zawsze używali maszynek do strzyżenia. Ech udziwnianie nie zna granic, lecę oglądać zwisy męskie....
2010/04/07
Brać bloga zawsze na serio....
Zainspirowała mnie Anulina, a konkretnie jej wpis o tutaj .
Piszemy notki, które czyta ktoś po drugiej stronie kabla i wszystko co umieszczamy na naszych blogach czytający odbiera jak fakty z NASZEGO życia. Cóż nie przeczę większość moich wpisów dotyczy mnie, bo to w końcu moje przemyślenia i sprawy, ale nie każdy opowiada moją historię. Czasami poruszam temat, który wywołuje burzę w moim wnętrzu i co? Jeśli opiszę patologię, czy to znaczy, ze gościła w moim życiu? A pałace? Może jestem księżniczką na wygnaniu? Majątek rozparcelowali i przerobili na PGR-y? Wszystko rozbiło się o ten wpis :D
Mnie rozbawiło do łez, a co Wy na to?
I tak oto wujek ma zgryz, bo już na drugim blogu afera wiatrówkowa wyszła na światło dzienne:DDDDDD Kot znaczy koń by się uśmiał :)
Treningi
Asertywność – w psychologii termin oznaczający posiadanie i wyrażanie własnego zdania oraz bezpośrednie wyrażanie emocji i postaw w granicach nienaruszających praw i psychicznego terytorium innych osób oraz własnych, bez zachowań agresywnych, a także obrona własnych praw w sytuacjach społecznych. Jest to umiejętność nabyta.
Asertywność to:
* umiejętność wyrażania opinii, krytyki, potrzeb, życzeń, poczucia winy,
* umiejętność odmawiania w sposób nieuległy i nieraniący innych,
* umiejętność przyjmowania krytyki, ocen i pochwał,
* autentyczność,
* elastyczność zachowania,
* świadomość siebie (wad, zalet, opinii),
* wrażliwość na innych ludzi,
* stanowczość.
Osoba asertywna ma jasno określony cel i potrafi kontrolować własne emocje, nie poddaje się zbyt łatwo manipulacjom i naciskom emocjonalnym innych osób.
Asertywność nie oznacza ignorowania emocji i dążeń innych ludzi, lecz raczej zdolność do realizacji założonych celów mimo negatywnych nacisków otoczenia, racjonalną dbałość o własne interesy z uwzględnieniem interesów innych. Asertywność to obok empatii podstawowa umiejętność wchodząca w skład inteligencji emocjonalnej.
Praktyczna asertywność jest niczym innym jak uczeniem innych ludzi jak mają Cię traktować, ponieważ wychodzi z założenia, że inni ludzie nie wiedzą i nie będą wiedzieć co myślisz i czujesz, dopóki nie dowiedzą się tego od Ciebie. Tak rozumiana asertywność zakłada, że kiedy ukrywasz swoje emocje, wprowadzasz innych w błąd lub skazujesz na domysły.
Diagnozy zachowań nieasertywnych dokonuje się na podstawie zablokowanych w autoprezentacji sfer komunikacji – blokady mówienia nie, wyrażania i przyjmowania opinii i krytyki, kontaktu z autorytetem i tłumem (trema), radzenia sobie z poczuciem winy.
Zachowanie asertywne
"Zachowanie asertywne polega na uznawaniu, że jest się tak samo ważnym, jak inni, na reprezentowaniu własnych interesów z uwzględnieniem interesów drugiej osoby. Zachowanie asertywne oznacza korzystanie z osobistych praw bez naruszania praw innych.
Charakteryzuje postawę akceptacji siebie, szacunku do siebie i innych.
Postawa asertywna towarzyszy ludziom, którzy mają adekwatny do rzeczywistości obraz własnej osoby. Stawiają sobie realistyczne cele, dzięki czemu w pełni wykorzystują swoje możliwości, a jednocześnie nie podejmują zbyt trudnych zadań, co ich chroni przed rozczarowaniem i krytyką otoczenia.
Człowiek asertywny swobodnie ujawnia innym siebie, wyraża otwarcie swoje myśli, uczucia, pragnienia. Czyni to w sposób uczciwy, bezpośredni, śmiało, bez paraliżującego lęku, akceptuje swoje ograniczenia, niezależnie od tego, czy w danej sytuacji udało mu się odnieść sukces, czy też nie. Potrafi odpowiedzieć nie, zażądać czegoś, co mu się należy, nie lęka się nadmiernie oceny, krytyki, odrzucenia. Pozwala sobie na błędy i potknięcia, dostrzegając swoje sukcesy i mocne strony. Gdy jest w centrum zainteresowania uwagi, potrafi działać bez niszczącego lęku. Akceptuje zmiany w sobie i innych. Potrafi się porozumieć z innymi, potrafi też dochodzić swych praw i egzekwować je."
To wielka sztuka!
Za wikipedią napisała Aga_xy i ogłasza,że rozpoczyna treningi :) A oto i jej dekalog:
Jeżeli chcesz zachowywać się asertywnie, to:
używaj otwarcie słów tak i nie,
nie przepraszaj jeśli nie zawiniłeś,
nie usprawiedliwiaj się, ani nie tłumacz nadmiernie, natomiast wyjaśniaj innym powody swojego postępowania jeśli chcesz być dobrze rozumiany,
nie napadaj na rozmówcę, nie strasz go, nie poddawaj w wątpliwość wartości jego charakteru lub umysłu,
używaj komunikatów typu Ja, a nie Ty,
gdy jesteś atakowany – broń się; nie pozwalaj na naruszanie Twojej godności osobistej; nie zgadzaj się na to aby ktoś Cię traktował w sposób raniący Twoje uczucia; pomocne mogą być takie zdania: “Nie chcę żebyś zwracał się do mnie w ten sposób”, itp.,
staraj się nie kłamać – masz prawo być sobą, nie wstydź się siebie nawet jeśli popełniasz błędy,
mów jasno i wprost o co Ci chodzi,
pytaj otwarcie gdy czegoś nie rozumiesz,
mów, że nie wiesz gdy czegoś nie wiesz; mów że nie chcesz o czymś mówić jeśli nie chcesz o tym mówić,
zwróć uwagę by realizować swoje zamiary nie krzywdząc innych,
przyznaj innym dokładnie takie same prawa do asertywnego zachowania jakie przyznajesz sobie.
Asertywność jest sztuką i zarazem cnotą wynikającą z połączenia w jedno szczerości, stanowczości, łagodności i delikatności.
Mniej agresji, złości, wrogości – więcej asertywności. Taka mogłaby być receptura na ulepszenie porozumienia się z ludźmi, na których nam zależy.
Asertywność to:
* umiejętność wyrażania opinii, krytyki, potrzeb, życzeń, poczucia winy,
* umiejętność odmawiania w sposób nieuległy i nieraniący innych,
* umiejętność przyjmowania krytyki, ocen i pochwał,
* autentyczność,
* elastyczność zachowania,
* świadomość siebie (wad, zalet, opinii),
* wrażliwość na innych ludzi,
* stanowczość.
Osoba asertywna ma jasno określony cel i potrafi kontrolować własne emocje, nie poddaje się zbyt łatwo manipulacjom i naciskom emocjonalnym innych osób.
Asertywność nie oznacza ignorowania emocji i dążeń innych ludzi, lecz raczej zdolność do realizacji założonych celów mimo negatywnych nacisków otoczenia, racjonalną dbałość o własne interesy z uwzględnieniem interesów innych. Asertywność to obok empatii podstawowa umiejętność wchodząca w skład inteligencji emocjonalnej.
Praktyczna asertywność jest niczym innym jak uczeniem innych ludzi jak mają Cię traktować, ponieważ wychodzi z założenia, że inni ludzie nie wiedzą i nie będą wiedzieć co myślisz i czujesz, dopóki nie dowiedzą się tego od Ciebie. Tak rozumiana asertywność zakłada, że kiedy ukrywasz swoje emocje, wprowadzasz innych w błąd lub skazujesz na domysły.
Diagnozy zachowań nieasertywnych dokonuje się na podstawie zablokowanych w autoprezentacji sfer komunikacji – blokady mówienia nie, wyrażania i przyjmowania opinii i krytyki, kontaktu z autorytetem i tłumem (trema), radzenia sobie z poczuciem winy.
Zachowanie asertywne
"Zachowanie asertywne polega na uznawaniu, że jest się tak samo ważnym, jak inni, na reprezentowaniu własnych interesów z uwzględnieniem interesów drugiej osoby. Zachowanie asertywne oznacza korzystanie z osobistych praw bez naruszania praw innych.
Charakteryzuje postawę akceptacji siebie, szacunku do siebie i innych.
Postawa asertywna towarzyszy ludziom, którzy mają adekwatny do rzeczywistości obraz własnej osoby. Stawiają sobie realistyczne cele, dzięki czemu w pełni wykorzystują swoje możliwości, a jednocześnie nie podejmują zbyt trudnych zadań, co ich chroni przed rozczarowaniem i krytyką otoczenia.
Człowiek asertywny swobodnie ujawnia innym siebie, wyraża otwarcie swoje myśli, uczucia, pragnienia. Czyni to w sposób uczciwy, bezpośredni, śmiało, bez paraliżującego lęku, akceptuje swoje ograniczenia, niezależnie od tego, czy w danej sytuacji udało mu się odnieść sukces, czy też nie. Potrafi odpowiedzieć nie, zażądać czegoś, co mu się należy, nie lęka się nadmiernie oceny, krytyki, odrzucenia. Pozwala sobie na błędy i potknięcia, dostrzegając swoje sukcesy i mocne strony. Gdy jest w centrum zainteresowania uwagi, potrafi działać bez niszczącego lęku. Akceptuje zmiany w sobie i innych. Potrafi się porozumieć z innymi, potrafi też dochodzić swych praw i egzekwować je."
To wielka sztuka!
Za wikipedią napisała Aga_xy i ogłasza,że rozpoczyna treningi :) A oto i jej dekalog:
Jeżeli chcesz zachowywać się asertywnie, to:
używaj otwarcie słów tak i nie,
nie przepraszaj jeśli nie zawiniłeś,
nie usprawiedliwiaj się, ani nie tłumacz nadmiernie, natomiast wyjaśniaj innym powody swojego postępowania jeśli chcesz być dobrze rozumiany,
nie napadaj na rozmówcę, nie strasz go, nie poddawaj w wątpliwość wartości jego charakteru lub umysłu,
używaj komunikatów typu Ja, a nie Ty,
gdy jesteś atakowany – broń się; nie pozwalaj na naruszanie Twojej godności osobistej; nie zgadzaj się na to aby ktoś Cię traktował w sposób raniący Twoje uczucia; pomocne mogą być takie zdania: “Nie chcę żebyś zwracał się do mnie w ten sposób”, itp.,
staraj się nie kłamać – masz prawo być sobą, nie wstydź się siebie nawet jeśli popełniasz błędy,
mów jasno i wprost o co Ci chodzi,
pytaj otwarcie gdy czegoś nie rozumiesz,
mów, że nie wiesz gdy czegoś nie wiesz; mów że nie chcesz o czymś mówić jeśli nie chcesz o tym mówić,
zwróć uwagę by realizować swoje zamiary nie krzywdząc innych,
przyznaj innym dokładnie takie same prawa do asertywnego zachowania jakie przyznajesz sobie.
Asertywność jest sztuką i zarazem cnotą wynikającą z połączenia w jedno szczerości, stanowczości, łagodności i delikatności.
Mniej agresji, złości, wrogości – więcej asertywności. Taka mogłaby być receptura na ulepszenie porozumienia się z ludźmi, na których nam zależy.
2010/04/01
Wielkanoc
Subskrybuj:
Posty (Atom)